sobota, 27 grudnia 2014
Jonghyun, Lay i Minho oraz Zdziczały Taemin - Rozdział II (parodia "Felix, Neti Nika")
Trójka kumpli miała spotkać się u Laya, ale jego chłopak mieszkający z nim się rozchorował, więc całe spotkanie trzeba było opóźnić i zorganizować je u Minho, który mieszkał na drugim końcu miasta.
- Jak zawsze chłopak wszystko psuje- mruknął niezadowolony Żaba
Związek hyunga go dobijał. Nie chodziło o to, że był przeciwnikiem tego typu związań. Ma prawo być z kim tylko chce, ale niech nie dobiera ich w tak bolesny dla niego sposób.
Gdy przyszli do domu Minho Jonghyun został powalony na ziemię.
- Kibum! Tęskniłeś, co? Ale urosłeś!- uradowany chłopak bawił się z psem- Gdzie ty takiego cudownego psa znalazłeś?
To ostatnie było skierowane do Minho, ale on go nie słuchał. Patrzył tylko na nich i myślał o tym, że jak go odda w ręce swojego hyunga dla wszystkich będzie lepiej.
Wszyscy zebrali się w pokoju, który pełnił funkcję salonu, sypialni, kuchni i jadalni. Mieszkanie nie było wielkie, ale chociaż bardzo przytulne, dla tego nie chciał z niego rezygnować mimo, iż stać go było na wiele większe.
- Po co chcesz się z nami widzieć? - zapytał oschle Lay. Ich relacje znacznie się pogorszyły od czasów liceum.
- Chodzi o tę sprawę z Bazyliszkiem. Dla czego chcecie mi tak pomóc z tym zakładem?- dziwił się Minho.
- Chcemy, żeby znów było jak dawniej- powiedział Jonghyun.
- I żebyś dostał to na co zasłużyłeś- dopowiedział złośliwie Lay.
- Cicho bądź!- skarcił go Dinozaur- Dobrze wiem, że tęsknisz za tamtymi czasami. Wszystkim nam ich brakuje, nie ważne, jak bardzo będziemy się tego wypierać.
Lay zrozumiał, że lepiej się nie odzywać, więc się wyłączył i po chwili spał na kanapie na kolanach Minho.
- Może i tak, ale zauważ, że pojawiły się pewne utrudnienia- chłopak spojrzał na śpiącego Yixinga z głową na jego kolanach. Musiał przyznać, że nawet teraz wygląda uroczo, gdy śpi i nie wie co się dzieje- Naszych relacji nic już nie naprawi.
- Przecież powiedzieliście sobie, że pozostaniecie przyjaciółmi- Jonghyun zrobił smutne oczka.
- To nie jest takie łatwe, jak myślisz. Trudno jest się tak po prostu przyjaźnić z kimś kto cię zdradził, zabrał sympatię z przed nosa, a potem przez przegranie zakładu zmusił do przespania się z Jiminem! Musiałem go związać żeby nic mi nie zrobił!
- Podobno już jesteś hetero, więc nie wiem, dla czego rozpamiętujesz te dwie pierwsze przykrości.
- Jestem, ale urazy cały czas zostają, a nawet jakby znikły to ten ostatni nadrobi je z nadwyżką! A kiedy poznał tego całego Sehuna - to imię wymawiał ze smutkiem i wstrętem jednocześnie- to już w ogóle przestał z nami wychodzić na akcje bo "co by się wtedy stało z Sehunim"! Moje relacje z tobą też się pogorszyły i cały czas miałem wrażenie, że przychodzisz do mnie tylko dla Kibuma!
- To byłeś w wielkim błędzie. Nawet nie wiesz ile razy Lay mówił mi, że znowu chce łamać systemy, rozkręcać roboty, czy uciekać przed rozwścieczonymi nauczycielami. Ja już nie jestem dość sprawny, a tobie się trochę przyrosło, więc tylko on nadaje się do chodzenia między rurami. Możemy zapomnieć o tym głupim zakładzie, ale chociaż pomóż nam rozwiązać sprawę Bazyliszka, dla wszystkich robotników. Wiesz, że bez ciebie nie damy rady.
W tym czasie pod wpływem wrzasków obudził się Lay. Chłopakom długo zajęło tłumaczenie mu wszystkiego, ponieważ po przebudzeniu jest prawie nieprzytomny i ledwo rozumie po koreańsku. Gdy w końcu im się udało zrobił wielkie oczy i zapytał:
- Serio bierzemy się za tę sprawę?
- A czy Jonghyunowi matka natura poskąpiła wzrostu? - odpowiedział Minho.
- Yeah! Jak dawno nie pisałem dla nas żadnego programu!.
- A ja dawno nic nie składałem- zauważył Jonghyun.
- To na co czekacie? - Minho już ciągnął ich do Bling blinga- Jeszcze mi wypadniecie z formy!
- Papa Kibum, kocham cię!- zdążył jeszcze rzucić Dinozaur.
Kiedy tylko drzwi się zamknęły Kibum wrócił na swoje posłanie szczęśliwszy niż zwykle. Wiedział już, że Jonghyun znów będzie u niego stałym gościem.
piątek, 26 grudnia 2014
Jonghyun, Lay i Minho oraz Zdziczały Taemin - Rozdział I (Parodia "Felix, Net i Nika")
Witam wszystkich, którzy tutaj zawitali. Jak można się zorientować po nazwie jest to blog z gejpopowymi opowiadaniami. Nie będę już przynudzać i dam Wam bardzo krótki, lecz mam nadzieję wciągający rozdział mojej pierwszej parodii yaoyi.
Minho siedział w zakrystii i czekał, aż coś się wydarzy. Fuchę ministranta wziął ponieważ nie raz się słyszało, jak tacy zostawali uprowadzani i różne rzeczy się z nimi działy... Ale nie! U niego jedyną atrakcją był Siwon przychodzący codziennie na mszę.
Myślał już o rzuceniu tej roboty, ale był jeden problem. Założył się ze swoimi kumplami - Jonghyunem i Layem, że dotrzyma w tym póki nie zdarzy się mu jakaś przygoda, albo zje żabę. Chciał uniknąć kanibalizmu, dla tego zostało mu tylko czekać.
Gdy tak siedział zauważył Siwona, więc postanowił skorzystać z okazji.
- Może pójdziemy razem do lasu?- znów próbował namówić Siwona
- Już ci mówiłem, nie. Dla czego tak cię do tego ciągnie?- odpowiedział Siwek zmęczonym głosem.
- Chcę po prostu... Bliżej cię poznać!
- Jakoś w to nie wierzę...
- Dobra masz mnie! Nie chcę zjeść żaby!
- Kolejny zakład z Jonghyunem i Layem? Pamiętasz jak to się ostatnio skończyło?!
- Tak... ale teraz są inne czasy! I nie ma Jimina w pobliżu!
- I tak masz już gwarantowane piekło, więc chociaż mnie zostaw w spokoju! Do widzenia- mówiąc to odszedł.
Żabie nie pozostało nic innego jak iść do domu. Przed kościołem czekali na niego Lay i Jonghyun.
- Mamy dobrą nowinę- powiedział Lay.
- Co niby?- zainteresował się Minho.
- Obejrzyj w internecie dzisiejsze wiadomości, a się dowiesz...- powiedział tajemniczo Jonghyun, po czym wraz z Yixingiem oddalił się moonwalkiem.
- Aha... Okej...- Minho nie raz zastanawiał się, dla czego właściwie się z nimi kumpluje.
~***~
Przed wejściem do domu musiał wymiziać swojego czarnego teriera rosyjskiego Kibuma. Mimo, iż dawał swojemu pupilowi wiele miłości, ten cały czas smutno leżał na posłaniu i ożywiał się dopiero wtedy, kiedy JongHyun przychodził. Na szczęście zbliża się Boże Narodzenie,więc będzie mógł dać Kibumka chłopakowi pod choinkę.
Gdy w końcu skończył pieszczoty włączył laptopa i zaczął wsłuchiwać się w to co mówił prezenter.
- Dziś po południu w seulskich ściekach pracujący tam robotnicy zauważyli dziwnie poruszającą się postać. Wiadomo o niej tylko tyle, że jest niezwykle pobudzone i zdolne do wszystkiego. Jej ofiara jest kompletnie oszołomiona nie wiele pamięta. Z jej wypowiedzi wynika, że jest to samiec, a jak odchodził przypominał środkowoeuropejską postać z legendy zwanej Bazyliszkiem. Póki policja nie ustali nic więcej, oraz go nie złapie obowiązuje absolutny zakaz wchodzenia do kanalizacji. Mówił dla Was Lee Soman- tym zakończył reportaż.
Minho wolno wyłączył laptopa i z nieco niepokojącym wyrazem twarzy wybiegł na ulicę
- Jeszcze nie wszystko stracone!- krzyczał do przechodnia- Będę mógł żyć, jako zwykły niekanibalski bezbożnik!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

